Nowe mieszkanko moich lakierów :)

Moje Piękne

właśnie skończyłam robić pierogi ruskie, które zażyczył sobie Luby, więc postanowiłam wrzucić Wam zdjęcia pokazujące jak teraz mieszkają moje lakiery.


Aktualne mieszkanie lakierów było pomysłem mojego chłopaka. Szkoda mi było chować je, bo przyzwyczaiłam się mieć je pod ręką na widoku. No cóż w końcu jak tu nie uwielbiać tych małych buteleczek ;) Kiedy właśnie pakowałam dokumenty do mniej głębokich szuflad w nowej komodzie Luby wpadł na pomysł, abym właśnie tam poukładała leżąco swoje lakiery.

I wiecie co? To był genialny pomysł! Nie dość, że mam je blisko, bo komoda jest przy samej toaletce to jeszcze są ułożone tak, że niemal każda buteleczka jest dokładnie widoczna.


W drugiej szufladzie mam jeszcze trochę miejsca, więc nie będzie problemu z nowymi nabytkami :)


Teraz wybór spośród wszystkich lakierów z kolekcji będzie jeszcze przyjemniejszy i chyba jednak trudniejszy ;)

A gdzie mieszkają Wasze maleństwa? 

Pozdrawiam Was cieplutko :*

40 komentarzy:

  1. Ilee lakierów! :)
    Ja nawet połowy z tego co Ty nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście bardo fajny pomysł :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Ja bym je pewnie kolorystycznie ułożyła ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiedz mi, jak Ci się sprawdzają lakiery z Avonu? Jestem konsultantką od prawie roku, a do tej pory nie miałam okazji ich przetestować. Jestem ciekawa, czy są wart swojej ceny. Osobiście jestem zwolenniczką Golden Rose, które kosztują 4-5zł. Avon zaś życzy sobie ok. 12zł (z rabatem trochę mniej)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. osobiście mogę odradzić zakup lakierów z linii Speed Dry+, straszliwie rzadka konsystencja, bardzo słabe krycie, nierównomierne pokrywanie paznokcia... :/ tyle, że w miarę szybko schną. nie wiem, jak inne avonowe lakiery, ale z tej serii nie polecam

      Usuń
    2. Ja mam jeden ze Speed Dry i on jest właśnie dosyć gęsty, co do pozostałych to jestem zadowolona :)

      Usuń
  5. Moje lakiery zachowują się jak jacyś nomadowie - ciągle wędrują z jednego miejsca do drugiego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje stoją sobie na narożnej półeczce w rządkach a jak chce pomalować to patrzę na próbnik :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wyglądają :) Moje lakiery mieszkają w metalowej puszce po czekoladkach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To świetny pomysł, ja trzymam je zakrętką do góry i potem muszę je przewracać, żeby znaleźć konkretny kolor ;) Tylko facet mógł wpaść na takie logiczne rozwiązanie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. pomysł bardzo dobry a kolekcja znakomita :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomysł fajny...tylko mój TŻ posłałby mnie na odwyk. Jak czasami zagląda do moich szufladek... no i dziwi się że kupiłam kolejny lakier do paznokci a mam może z 1/5 tego co Ty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój stwierdził, że już w to nie wnika. Po prostu zrozumiał, że to nie ma sensu :D Ale nadal czasami mi robi wymówki jak kupie nowy, bo jak twierdzi mam wiele których nawet nigdy nie otworzyłam ;)

      Usuń
    2. A czy masz jeszcze ten Avon Speed Dry+? Na zdjęciu dostrzegłam chyba jeden z najładniejszych odcieni - Mambo Melon?

      Usuń
  11. Jestem pod wrażeniem ile ich masz. Gratuluję kolekcji. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne te szuflady:) ciekawe czy mój luby wpadł by na taki pomysł;D

    OdpowiedzUsuń
  13. moje lakiery mieszkają w pudełku po butach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ejże, to chyba były jakieś kozaki sięgające do połowy uda ;)

      Usuń
    2. o.O

      Chcę Cię w nich zobaczyć!

      Usuń
    3. Simply, ja bym bardziej strzeliła że po kilku pudełkach po kozakach masz lakiery, nie wierze, że do jednego się zmieściły :P

      Popieram prośbę Słomki ;D

      Usuń
  14. ja bym je kolorystycznie ułożyła;P moje mieszkają na wąskiej szafce z ikea

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie lakiery mieszkają w pudełkach ze sztucznego tworzywa. Trzymałam je w podobny sposób ale stwierdziłam, że nie jest mi z tym za wygodnie. No i ciągle wędrują :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Też chcę puste szufladki w komodzie, ale na razie muszę się zadowolić dwoma plastikowymi koszykami:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiem co czujesz. Moje się już nigdzie nie mieszczą, chyba muszę je przetransportować do nowego lokum...

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny pomysł :) Moje lakiery mieszkają w pudełeczkach po Glossy Boxie ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam ich na tyle mało, że mieszczą się w jednym koszyczku w komodzie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czyli genelanie rzecz biorąc - leżakują :D

    OdpowiedzUsuń
  21. to dobrze, że je schowałaś! moje trzymam w pudle w szafce i za każdym razem, jak je wyciągam, to gratuluję sobie, że je schowałam. takie nagromadzenie lakierów strasznie śmierdzi (czuję, jak otwieram pudło) i na pewno nie jest zdrowe trzymanie ich na wierzchu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc moje nigdy nie śmierdziały, więc nie wiem czemu Twoje tak. Jeśli są dobrze zamknięte to nie powinny

      Usuń
  22. Pomysłowo :) Spora kolekcja!

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny pomysł i imponująca kolekcja :D
    będzie mi miło jeśli wpadniesz na mojego nowego bloga http://zjemtowszystko.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  24. O masz! Ile Ty tego wszyatkeigo masz :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo fajnie zrobiłaś z tymi lakierami, organizacja dobra. Duża kolekcja, nawet widzę Miyo lakiery, które lubię. :) Nie zasychają Ci lakiery, kiedy dłużej ich nie stosujesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ogólnie nie, ale jakby co jest rozcieńczalnik z Inglota w pogotowiu :)

      Usuń
  26. Jeżeli chodzi o ilość lakierów -istne szaleństwo! :-) Pewnie dobrze im się mieszka ;-).Moje,póki co, ,,gnieżdżą się'' w plastikowym pudełku :D.

    OdpowiedzUsuń

Polecam przeczytać

  • Mycie włosów metodą OMO
    Moje Drogie, mycie włosów to jakby nie patrzeć dosyć prosta czynność, jednak coraz więcej blogowiczek odkrywa ten troche bardziej złożony sposób i szczególnie świetny dla zniszczonych włosów.
  • Pielęgnacja włosów - wrześniowa aktualizacja
    Moje Piękne, w drugiej połowie sierpnia zaczęłam zmieniać swoją włosową pielęgnację. Na dzień dzisiejszy jest zupełnie inna niż w wakacje i z tego powodu postanowiłam Wam ją pokazać. Muszę przyznać, że póki co jestem szalenie zadowolona.
  • Merz Spezial vs Revalid, czyli wrażenia po pół roku walki z wypadaniem włosów
    Moje Piękne, w ciągu pół roku przeprowadziłam dwie 3-miesięczne kuracje. Merz Spezial dostałam do przetestowania i kiedy na początku z powodu problemów rodzinnych zaczęły wypadać mi włosy miałam nadzieję, że te tabletki mi pomogą. Niestety tak się nie stało i sięgnęłam po Revalid, który dawno temu poradził sobie, kiedy włosy wypadały mi dosłownie garściami...

Popularne posty