Tanie kosmetyki z Rossmanna, ale czy dobre...? cz. VII

Moje Drogie,

czas wrócić do serii, którą zapoczątkowałam w listopadzie 2012 i która do tej pory cieszy się dosyć sporym zainteresowaniem :) Tego typu post był ostatnio w czerwcu więc dla przypomnienia, o co chodzi? O to, że pokazuję Wam kosmetyki należące do marek własnych Rossmanna, które miałam przyjemność (lub nie) użyć i mogłam wyrobić sobie o nich jakąś opinię. Nie zwlekając dłużej zapraszam Was serdecznie do już VII części tej serii :)


Jak widzicie na zdjęciu powyżej gwiazdami tego posta będą dwa produkty z Isany Med (seria z mocznikiem) i jeden z FussWohl.


Zacznijmy może od żelu pod prysznic.

W opakowaniu mamy standardowe 250 ml. Zapach żelu średnio mi się podoba, dla mnie zdecydowanie nie jest "świeży" jak opisuje producent. Z drugiej jednak strony mocno wyczuwalny też nie jest, a już na mojej skórze w ogóle. W tym przypadku to dla mnie plus. Wydajność całkiem dobra, bo wystarczy mała ilość produktu do umycia całego ciała. Czy obficie i intensywnie pielęgnuje skórę? Na pewno nie, ale po użyciu go rzeczywiście skóra jest dosyć gładka w dotyku i z pewnością nie jest wysuszona jak po wielu innych żelach. Muszę przyznać, że choć ten produkt nie jest moim zdaniem jakiś wybitny to polubiłam się z nim. Świetnie się spisywał do szybkiego prysznicu po ćwiczeniach, a przed pracą.

Czy kupiłabym go? Po standardowej cenie pewnie nie, bo wolę ładniej pachnące żele. Promocja jednak by mnie do kupna skusiła.


Dalej mamy emulsję do ciała z tej samej serii co żel i dosyć sporą dla mnie niespodziankę...

Tutaj również mamy standardowe 250 ml, ale niewyczuwalny dla mnie zapach (a na pewno nie teraz kiedy jestem mocno przeziębiona). Wydajność zaskakująco dobra, wystarczy odrobina produktu na całe ciało. Tego z pewnością nie spodziewałam się po produkcie do pielęgnacji ciała o bardziej lejącej konsystencji. No właśnie co do konsystencji. Jak nie raz wspominałam nie lubię mleczek, lotionów czy balsamów. Stawiam w tej kwestii sprawę jasno i wybieram olejki lub gęste masła. Ten produkt jest dla mnie niespodzianką, bo polubiłam go właśnie za konsystencję. Dzięki niej odrobina wystarczy do szybkiego rozsmarowania produktu na całym ciele. Najważniejsze jednak jest to, że emulsja równie szybko wchłania się pozostawiając moją skórę rzeczywiście dobrze przy tym nawilżoną. Za co tak polubiłam emulsję? Właśnie za szybkie i efektywne działanie.

Czy kupiłabym ją? Teraz, po wypróbowanie jej, zdecydowanie tak.


Na koniec produkt, który jest ze mną już dosyć długi czas, czyli krem do peelingu skóry.

Opakowanie zawiera 75 ml produktu. Zapach jak na tego typu produkt całkiem przyjemny. Z biegiem czasu nawet polubiłam się z nim. Wydajność z pewnością na plus. Daję go dosłownie odrobinę. Jeśli chodzi o działanie to moim zdaniem nie ma co od niego oczekiwać cudów. Po jednym użyciu z pewnością ze stóp w kiepskim stanie nie dostaniemy stópek gładkich niczym pupa niemowlaka, ale... u mnie się idealnie sprawdza przed użyciem pumeksu. Sprawia, że skóra jest bardziej podatna na działanie i dosyć szybko daje się wygładzić. Sam krem również lubię używać, bo idealnie szykuje stopy do zabiegów nawilżających (tak, gruba warstwa kremu i grube skarpety;)).

Czy kupię go ponownie? Z pewnością.

To by było na tyle w tej części :)

Miałyście, któryś z powyższych produktów? Jak wrażenia?

Pozdrawiam Was ciepło,
Lady

19 komentarzy:

  1. Nie, nie miałam żadnego z tych produktów. Ale mam chęć wypróbować peeling do stóp i inne kosmetyki z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się na nim nie zawiedziesz :)

      Usuń
  2. Kusi mnie ta emulsja do ciała, bo lubię kosmetyki z mocznikiem. Niestety muszę mieć silną wolę bo mam póki co za dużo smarowideł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam z kosmetykami do włosów, więc rozumiem doskonale ;)

      Usuń
  3. Mam ten lotion z mocznikiem, i też go sobie chwalę, ale z moją bardzo suchą skórą sobie niestety nie radzi, jak większość specyfików z resztą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście musisz mieć bardzo suchą, z moją na szczęście tak źle nie jest

      Usuń
  4. Tych konkretnych produktów nie miałam, ale bardzo lubię autorskie serie Rossmanna, jeszcze się na nich nie zawiodłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że kiedyś nie doceniałam tych produktów, ale sama znajduję w nich coraz częściej ulubieńców :)

      Usuń
  5. Chętnie zapoznam się z czerwoną emulsją do ciała Isana Med, ponieważ mam suchą skórę. Mocznik świetnie nawilża problematyczne partie ciała. Na korzyść wspomnianego kosmetyku przemawia wydajność i łatwa aplikacja:)

    OdpowiedzUsuń
  6. krem do stóp miałam kiedyś, osobiście lubię kremy z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kremie do stóp jeszcze też napiszę ;)

      Usuń
  7. Z tej serii urea kupiłam niedawno krem do rąk.
    Czeka na swoją kolej, póki co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio ten krem intensywnie używam i pewnie i o nim niedługo napiszę :)

      Usuń
  8. U mnie teraz marki Rossmanna goszczą szczątkowo, ale przywiozłam sobie zapas kostki ISANA MED i dwa nowe warianty. Zobaczymy, czy zrobią wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to przyjrzę się im przy najbliższej wizycie w Rossie :)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawi mnie ta seria z mocznikiem, mam bardzo suchą skórę, a w zimie to już masakra, szukam złotego środka, więc pewnie je wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie miałam żadnego z tych produktów, ostatnio jakoś mniej mnie kuszą te produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. słyszałam wiele dobrego o tych produktach

    OdpowiedzUsuń

Polecam przeczytać

  • Mycie włosów metodą OMO
    Moje Drogie, mycie włosów to jakby nie patrzeć dosyć prosta czynność, jednak coraz więcej blogowiczek odkrywa ten troche bardziej złożony sposób i szczególnie świetny dla zniszczonych włosów.
  • Pielęgnacja włosów - wrześniowa aktualizacja
    Moje Piękne, w drugiej połowie sierpnia zaczęłam zmieniać swoją włosową pielęgnację. Na dzień dzisiejszy jest zupełnie inna niż w wakacje i z tego powodu postanowiłam Wam ją pokazać. Muszę przyznać, że póki co jestem szalenie zadowolona.
  • Merz Spezial vs Revalid, czyli wrażenia po pół roku walki z wypadaniem włosów
    Moje Piękne, w ciągu pół roku przeprowadziłam dwie 3-miesięczne kuracje. Merz Spezial dostałam do przetestowania i kiedy na początku z powodu problemów rodzinnych zaczęły wypadać mi włosy miałam nadzieję, że te tabletki mi pomogą. Niestety tak się nie stało i sięgnęłam po Revalid, który dawno temu poradził sobie, kiedy włosy wypadały mi dosłownie garściami...

Popularne posty