Moja przygoda z Yankee Candle cz.4 + wyniki rozdania

Moje Piękne,

zapraszam na czwartą część poświęconą zapachom Yankee Candle :)

Honey Blossom (Q2 2013) - jak nie raz wspominałam, tegoroczna letnia kolekcja była niezwykle udana, każdy zapach mi się spodobał, a trzy z nich trafiły do moich ulubieńców. Honey Blossom to zapach, który od razu przypadł mi do gustu. Przyjemnie kwiatowy, bez zbyt intensywnych nut. Ciut cytrusowy, choć nie ma o tym wzmianki w opisie. Miodu szczerze mówiąc w nim nie czuję. Dla mnie bardziej wiosenny niż letni. Jeden z mocniejszych zapachów, ale bez przesady. Głowa po nim nie boli ;)

Pineapple Cilantro (Q2 2013) - tego gagatka mam w postaci wosku (już któryś raz) i samplera. Od razu napiszę, że samplera po części nie polecam. Przy paleniu w ogóle nie czuć tego przyjemnego zapachu. Za to jak stoi to jest rzeczywiście wyczuwalny. Mój sampler stoi koło łóżka i choć go nie palę to umila czas. Sam zapach kojarzy mi się z wakacyjnymi podróżami do ciepłych krajów i drinkami ze słomką (w sumie jak Bahama Breeze). Typowo owocowy, ale dzięki kokosowi nabiera tej tropikalności ;) Wyczuwam w nim ananasa. Na szczęście bardzo słodkiego i przyjemnego. Również jeden z mocniejszych zapachów.

Vanilla Lime - ten zapach to idealne połączenie wanilii i cytrusów. Wąchając wosk przez folię ochronną czuć praktycznie tylko limonkę. Przy paleniu to się zmienia diametralnie. Czuć wanilię i słodkie cytrusy. Całość zapachu przypomina mi przepyszne ciasto :) Ten zapach nie jest co prawda tak mocny jak dwa wyżej opisane, ale nadal dobrze wyczuwalny w dużym pokoju.

Przejdźmy teraz do najnowszej, jesiennej kolekcji...

Lake Sunset (Q3 2013) - zdecydowanie najlepszy i najprzyjemniejszy z całej kolekcji. Opisany jest jako połączenie kwiatów, ananasa, drewna i ozonu. Ja głównie czuję bardzo miły, ale nie do końca określony zapach kwiatowy. Te drzewne nuty właśnie sprawiają, że zapach jest taki nietypowy, choć ich samym praktycznie nie czuć. Zapach należy do średnio intensywnych.

November Rain (Q3 2013) - Czy tak pachnie jesienny deszcz? Na pewno nie. Zresztą dla mnie listopad to już praktycznie zima, ale niech będzie. Zapach jest typowo męski. Muszę jednak przyznać, że należy do tych przyjemniejszych dla nosa. Delikatniejszy, bardziej świeży i trochę cytrusowy. Lepszy od innego męskiego zapachu - Midsummer's Night, który należy do mocnych zapachów.

Vanilla Chai (Q3 2013) - jeśli tak pachnie waniliowa herbata to ja podziękuję. Zapach niezwykle mocny i przy dłuższym paleniu nie do wytrzymania. W moim dużym pokoju miałam wszystkie okna i drzwi otwarte, a i tak czułam za bardzo ten zapach. Gdyby był o wiele lżejszy to by był nawet w porządku, ale tak zdecydowanie nie polecam. Mi się on kojarzy bardziej kawowo, choć uwielbiam normalnie zapach kawy. Połączenie cynamonu i imbiru nie zdało tu egzaminu.

Salted Caramel (Q3 2013) - przyznaję bez bicia, że nawet go nie zapaliłam. Jest po prostu okropny! Nazwa idealnie go oddaje. Po prostu posolony karmel. Mnie praktycznie zaczyna po nim głowa boleć jak tylko dam nos blisko tego wosku. Zdecydowany niewypał i chyba najgorszy wosk Yankee Candle. Trzymajcie się od niego z daleka!

Na koniec mam dla Was wyniki małego, sierpniowego rozdania :)

Woski od Yankee Candle trafiają do...


unintendedgirl! Gratulacje :)

Na maila z adresem do wysyłki czekam do soboty.
Mój mail: ladyinpurplee@gmail.com

A co Wy myślicie o tych woskach? Jaki jest Wasz ulubiony? Jak odbieracie najnowszą kolekcję?

Pozdrawiam Was cieplutko,
Lady

14 komentarzy:

  1. Buuu :( Znów się nie udało :( Ale gratulacje dla zwyciężczyni, na pewno będzie zadowolona :) Ja nie mogę nic napisać o tych woskach, bo jeszcze żadnego nie miałam, a wszyscy się tak zachwycają :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ajć, było blisko! Gratuluję zwyciężczyni :)))

    Miałam dwa woski YC, nawet nie pamiętam już nazw, ale bardzo je polubiłam :) Jako formę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje! :)
    Mam aktualnie wosk Summer Scoop :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja muszę się w końcu zaopatrzyć w zapachy YC ;)
    A wygranej gratuluję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. awww dzięki dziewczyny :*
    strasznie sie cieszę i już wysyłam maila:)

    OdpowiedzUsuń
  6. gratuluje;)
    ja na jesień muszę zaopatrzyć się w nowe woski;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie Salted Caramel przestraszył już w sklepie i nawet nie kupiłam. A co do Vanilla Chai - właśnie tak pachnie indyjski chai, czuć głównie dość mocne przyprawy. Jeszcze nie paliłam, ale czuję, że może być mocny...Pewnie trzeba go zapalić na kilka minut i zgasić, bo inaczej zadusi :P Ale myślę, że na jesienny wieczór może być przyjemny :) No i chyba większość "przyprawowych" zapachów Yankee tak ma, że są mega intensywne i nie da się ich za długo palić bez przerwy.

    Pineapple Cilantro - mam wosk i chyba jutro przyjdzie na niego kolej ;)
    Akurat dzisiaj też pisałam o swoich zakupach YC i tej jesiennej kolekcji, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie musiałam zgasić po krótkim czasie Vanilla Chai, niestety nie przepadam za tak mocnymi zapachami

      Usuń
  8. posolony karmel? dziwne połączenie:/

    OdpowiedzUsuń

Polecam przeczytać

  • Mycie włosów metodą OMO
    Moje Drogie, mycie włosów to jakby nie patrzeć dosyć prosta czynność, jednak coraz więcej blogowiczek odkrywa ten troche bardziej złożony sposób i szczególnie świetny dla zniszczonych włosów.
  • Pielęgnacja włosów - wrześniowa aktualizacja
    Moje Piękne, w drugiej połowie sierpnia zaczęłam zmieniać swoją włosową pielęgnację. Na dzień dzisiejszy jest zupełnie inna niż w wakacje i z tego powodu postanowiłam Wam ją pokazać. Muszę przyznać, że póki co jestem szalenie zadowolona.
  • Merz Spezial vs Revalid, czyli wrażenia po pół roku walki z wypadaniem włosów
    Moje Piękne, w ciągu pół roku przeprowadziłam dwie 3-miesięczne kuracje. Merz Spezial dostałam do przetestowania i kiedy na początku z powodu problemów rodzinnych zaczęły wypadać mi włosy miałam nadzieję, że te tabletki mi pomogą. Niestety tak się nie stało i sięgnęłam po Revalid, który dawno temu poradził sobie, kiedy włosy wypadały mi dosłownie garściami...

Popularne posty